Znaleziony pamiętnik. Miłość, która nie chce się wypalić.Ukłucie.

Bolesne, przeszywające, niespodziewane.

Przypominające, że to już równo pół roku odkąd widzieliśmy się ostatni raz.

Wydawałoby się, że nowe życie zatrze wspomnienia, oczyści rany, stłumi ból.

Ale wtedy przypomina mi się pewien cytat.

„You can’t get away from yourself by moving from one place to another.”

I z całą dobitnością stwierdzam, że to prawda.

Nie uciekniesz od samego siebie, przenosząc się z miejsca na miejsce. Choćby na sam koniec świata.

Wciąż będziesz sobą.

Ze swoim bólem, przeszłością, wspomnieniami. Zacieranymi poprzez nowe obowiązki i wyzwania, ale dalej na tyle silnymi, aby w momencie skrajnego wykończenia, przygnieść cię i obezwładnić.

„Conoscere davvero qualcuno è qualcosa di talmente fatale che quando succede è per sempre. Insomma, si può anche evolvere, cambiare. Ma l’anima rimane quella. E noi non potremo mai essere due estranei.”

I my też nigdy nie będziemy dla siebie obcy, choć sześć miesięcy to dużo czasu, by zapomnieć.

Przecież nie wracasz wspomnieniami do tego, co nas łączyło.

Na co dzień po prostu żyję. Radzę sobie. Nikt by nie powiedział, że jeszcze tak niedawno umierałam z niekochania, że wszystko we mnie krwawiło.

Czy blizny się czasem otwierają czy to po prostu niezagojone rany?

Przecież znów głośno się śmieję.

Ten głęboko wbity klin, „strata”, na co dzień już nie przeszkadza mi w normalnym funkcjonowaniu. Ale wystarczy „przystanąć na chwilę i zgiąć plecy, a w środku poczuje się bardzo wyraźnie ziejącą pustkę.”

W tych momentach czuję, jakbym się zapadała. Gwałtownie i niekontrolowanie. Jakbym spadała w przepaść.

Zupełnie tak, jak czasami zdarza się we śnie, gdy człowiek budzi się, przerażony, czując, że ginie w ziejącej czernią próżni.

Czasem w nią wpadam.

 

 


Część pierwsza TUTAJ.

Cytaty pochodzą z „Zagubionej przeszłości” Jodi Picoult, powieści Ernesta Hemingwaya „Słońce też wschodzi”, „Per dieci minuti” Chiary Gamberale oraz wiersza Wisławy Szymborskiej „Perspektywa”.