asyz assisi za co kocham wlochy italiaWłochy. Italia. Przez mieszkańców nazywana często Bel Paese, co w dosłownym tłumaczeniu oznacza Piękny Kraj. I nie zarzucajmy im pychy – skubańce mają rację! We Włoszech trudno się nie zakochać.

Pieprzona włoska rodzinka

Miłość do Włoch zaszczepili we mnie rodzice, gdy 12 lat temu pierwszy raz zabrali mnie i siostrę na zagraniczne wakacje. Włochy okazały się strzałem w dziesiątkę i od tamtej pory zostały corocznym celem wakacyjnych podróży. Oni pierwsi pokazali nam, na czym polega la dolce vita, wożąc nas po malowniczych wioskach Toskanii i zatrzymując się na zdjęcia wśród słoneczników czy na tle gajów oliwnych, w upalne dni kupując przepyszne włoskie lody, a na kolację serwując melona z prosciutto. Zawsze w drodze powrotnej nasz samochód uginał się pod ciężarem wiezionego wina, które potem przez cały rok towarzyszyło rodzinnym obiadom. To nie było trzydzieści butelek. Ani nawet pięćdziesiąt. To był hurtowy przemyt co najmniej OSIEMDZIESIĘCIU butelek wina poupychanych wszędzie. Pod nogami, z boku, pod poduszką. Koleżanki żartowały, że mamy iście włoski temperament. Taka pieprzona włoska rodzinka.

Choć wspomnienia z tamtego okresu są piękne, mój związek w Italią wciąż pozostawał dość luźny i ograniczał się do roli turystki na wakacjach. Ten na poważnie zaczął się trzy lata temu, kiedy postanowiłam rozpocząć naukę włoskiego. Znajomość języka pozwoliła mi podczas kolejnych – samotnych już – wizyt poczuć się jak rodowita Włoszka i lepiej zrozumieć ich codzienność i zwyczaje. Od tamtej pory Włochy stały się nieodłączną częścią mojego życia, a lista rzeczy, za które je kocham systematycznie się wydłuża.

Włoski styl życia i temperament

Jeżeli nie mieliście jeszcze okazji zetknąć się z nim bezpośrednio, wystarczy posłuchać włoskiego radia. Nieustający przepływ pozytywnej energii. Prowadzący śmieją się i żartują z taką ekspresją, jakby byli na piwie z najlepszymi ziomkami, a nie w pracy. Odnoszę wrażenie, że ogólnie Włosi rzadko się czują, jakby pracowali. Do życia podchodzą piano piano – ze spokojem i na luzie. Po co się spieszyć, jest czas na wszystko. I najlepiej się go spędza w gronie rodziny i przyjaciół – rano w barze, przy filiżance espresso, po południu w barze, przy aperitivo.aperitivo za co kocham wlochy italia

 

Absurdy włoskiej rzeczywistości

Jedziesz pociągiem. Uczciwie kupiłeś bilet i szukasz czegoś, w czym mógłbyś go skasować. Za późno! Kasowniki znajdują się tylko na peronach. W pociągu czeka Cię już tylko kontroler i mandat za jazdę bez skasowanego biletu. Dlatego lepiej od razu sobie zakoduj w pamięci, że bilety kasujemy przed wejściem.

W 2013 roku byłam w Rzymie na Taizé. Od początku mówiono nam, że będziemy nocować u włoskich rodzin, jednak na miejscu okazało się, że trafiliśmy do wielkich hangarów. Powód? Włosi myśleli, że przyleci 30 tysięcy osób, podczas gdy zjawiło się 10 tysięcy więcej. Nadprogramowych gości postanowili ulokować na obrzeżach Rzymu w wielkich halach towarowych. Panie oddzielnie, panowie oddzielnie. Po dwa tysiące na halę. Poukładani w śpiworach jeden przy drugim jak sardynki. Niezapomniane przeżycie. A wszystko dzięki roztargnionym Włochom.

Apteki. Spotkasz w nich sprzedawców – specjalistów od wszystkiego. W zeszłe wakacje trafiłam do jednej z zapaleniem ucha, chcąc kupić jakieś kropelki. Pan aptekarz, niczym lekarz z dwudziestoletnim doświadczeniem, zdecydowanym ruchem zaprosił mnie na zaplecze, posadził w fotelu i kazał przechylić głowę. Wziął z półki jakiś tajemniczy płyn, wlał mi do ucha, zatkał watą, po czym ogromną, wiekową suszarką o sile tornada, zaczął w nie dmuchać. Tłumacząc, że w domu powinnam robić to samo, a na pewno mi przejdzie.

Kiedy po dwóch dniach wróciłam z jeszcze większym bólem, sugerując, że może powinnam skonsultować się z lekarzem i zmienić lek, wzruszył ramionami obrażony, że podważam jego kompetencje. Ach, ci Włosi. Jak ich nie kochać.

Nie da się, bo oni jeszcze bardziej kochają Ciebie.

Są otwarci, życzliwi i niezwykle kontaktowi. Jesteś po raz drugi w kawiarni, ale już Cię witają jak starego znajomego. Ciao, bella! Zawsze piękna, zawsze mile widziana. Odpowiesz po włosku? Sympatia sięga zenitu. We Włoszech nie da się być smutnym.

A skoro już jesteśmy przy kawie
cappuccino za co kocham wlochy

Kawa towarzyszy Włochom przez cały dzień. Wieńczą nią każdy posiłek, w tym obfitą i późną kolację. Tę poranną piją al banco, czyli na stojąco przy barze albo al tavolo – na spokojnie przy stoliku, w towarzystwie gazety i papierosa. Rano większość jednak wybiera pierwszą opcję, w związku z czym przy ladzie często brakuje już miejsca. Problem? Żaden. Wystarczy się wcisnąć i wśród reszty ożywionych rozmową Włochów delektować się swoją filiżanką kawy.

Jednak nie każdą można pić o dowolnej porze dnia. Cappuccino, podobnie jak inne kawy z mlekiem, powinno się zamawiać tylko do południa, za to kremowe, gęste espresso pije się cały dzień. Do zestawu polecam cornetto – chrupiącego rogalika nadziewanego tuż przed podaniem płynną czekoladą.

Włochy kocham za to, że, będąc częścią wysoko rozwiniętej turystycznie Europy, opierają się jej komercyjnym wpływom. Próżno tam szukać Starbucksa czy Costy – Włosi mają swój antyczny świat, swoją kawę i będą bronić tradycji. I niech tak zostanie jak najdłużej.

Język

Trudno odmówić włoskiemu uroku i melodyjności. Wpada w ucho, jest dźwięczny i w konstrukcji zdań bardzo podobny do polskiego. To nie angielski, w którym wszędzie trzeba podawać podmiot. We włoskim osobę zaznaczysz dzięki właściwej formie czasownika, a zdania możesz tłumaczyć niemal słowo po słowie. No i wymowa, która Polakom przychodzi bardzo łatwo.

Jedzenie

Właściwie powinno być na pierwszym miejscu. Główna atrakcja każdej wizyty we Włoszech. Moim absolutnym numerem jeden jest spaghetti alle vongole, które zamawiam w każdej odwiedzonej restauracji.

Włochy są krajem, w którym pozbywam się uprzedzeń i zaczynam lubić rzeczy wcześniej nielubiane. Przekonały mnie do pomidorów, których nie jadłam od dziecka. Te włoskie nie mają sobie równych! Aromatyczne, soczyste, czerwone. Najlepiej smakują na bruschettach i jako sos do pizzy (zwłaszcza w Neapolu).

 

A wy, za co kochacie Włochy? Podzielcie się swoimi doświadczeniami 🙂

Ciao!

 

  • Blondynka

    pokochałam Toskanię za jej wspaniałe słońce oblewające rajskie krajobrazy i zapierające dech w piersiach zabytki. Za wspaniałych ludzi, którzy zagubionej blondynce z plecakiem chcieli uchylić nieba-podwozili, częstowali, kierowali, zagadywali i nawet bronili (przed imigrantem). Pokochałam ich słodkości choć w Polsce od lat nie jem słodyczy-tam mogłam się nimi żywić. Spędziłam najwspanialsze urodziny we Florencji i to z przypadkowo poznanymi tego dnia Włochami! Toskania jest jak butelka wina z Chianti-pełna aromatu, doznań zmysłowych i elegancji, nigdy nie mamy jej dość a po wychyleniu ostatniej kropli chcemy by czas się zatrzymał 😉

    • Pięknie napisane! Podpisuję się pod każdym słowem 🙂