studiowanie w AustraliiTak, jak pisałam tutaj – studiowanie w Australii znacznie różni się od systemu edukacji w Polsce. Tu już od najmłodszych lat dzieci dostają projekty i prezentacje, które mają przede wszystkim rozwijać ich praktyczne umiejętności oraz zdolności komunikacyjne. I widać to po ich stylu bycia – są otwarte, sprytne i nie wstydzą się nawiązywać kontaktów z innymi.

Tymczasem ja na zajęciach odkrywam, że turystyka to niezwykle szeroka i popularna branża w Australii, która – choć niezbyt bogata historycznie – na maksa wykorzystuje to, co dała jej natura.

A dała wiele.

odległość zbliżaObecność i bliskość. Dwie rzeczy, których każdy z nas potrzebuje. Nie da się długo wytrzymać w samotności i nawet jeśli ją sobie cenimy, prędzej czy później zaczynamy szukać kontaktu z innymi. W jakiejkolwiek formie, choćby wirtualnej. To zabawne. Niektórzy panicznie boją się być daleko od bliskich, a ja przez bardzo długi czas zwykłam powtarzać, że nie potrzebuję ludzi do szczęścia. Postrzegałam siebie jako osobę niezależną, a momentami nawet aspołeczną. Bywały okresy, kiedy unikałam towarzystwa. Zaniedbywałam rodzinę, odsuwałam się od znajomych. Na wszelkie wyjazdy jeździłam sama i widziałam w tym mnóstwo zalet. Mogłam zwiedzać tak, jak lubię, bez konieczności dostosowywania się i zmieniania planów. Jasne, czasami żałowałam, że nie mogę przeżywać tych radosnych chwil z kimś bliskim, że doświadczam ich zupełnie sama, a tak fajnie by było móc je dzielić. Ogólnie jednak mocno broniłam się przed uzależnianiem się od innych i nie pozwalałam nikomu zbytnio wpływać na moje decyzje.

Do Australii też przyjechałam z takim właśnie nastawieniem. Nie podejrzewając, że sytuacja, w której się znajdę, każe mi szybko zweryfikować moje podejście.

studia w Australii
Jeśli komuś wydaje się, że studia w Australii to tylko wymówka i alibi, pozwalające do woli zwiedzać i przy okazji zarobić może trochę grosza (wiza studencka pozwala pracować na pół etatu), to mocno się myli. Ja popełniłam ten błąd i pierwsze dwa tygodnie spędziłam zupełnie beztrosko – na plażowaniu, oswajaniu miasta i spaniu do południa. Mimo że zajęcia zaczęłam już pięć dni po przyjeździe, dopóki nie zajrzałam na platformę internetową, nie podejrzewałam żadnego ryzyka.

Błąd.

Jest 5 rano i mam za sobą kolejną zarwaną noc, i to nie z powodu jetlagu, czy życia Waszą strefą czasową (często nocami rozmawiam z rodziną i przyjaciółmi, wykorzystując to, że u Was jest dzień), ale właśnie z powodu szkoły. Dopiero teraz zdałam sobie sprawę, ile pracy i czasu będzie mnie ona kosztować. A także pieniędzy, jeśli nie zrobię kolejnych zadań w terminie.

życie w australii australian postcards sheila slangŻycie w Australii zaskakuje. Jestem tu zaledwie dziesięć dni, ale już kilkadziesiąt razy szeroko otworzyłam usta ze zdziwienia na australijską rzeczywistość. Przyznam bez bicia, że niezbyt pilnie się przygotowałam do tej podróży. Wszystko, co w związku z nią robiłam, odbywało się raczej spontanicznie – wybór miasta, college’u, kursu – co się do mnie uśmiechnęło, to brałam, bez głębszego analizowania. Jedynym kryterium wziętym przeze mnie pod uwagę była pogoda, która na przykład w Melbourne jest bardzo kapryśna i zmienia się nawet kilka razy w ciągu dnia. Zazwyczaj przed każdą wyprawą sporo czytam o miejscu, do którego się udaję, jednak tym razem pomyślałam, że będę miała na to dużo czasu tutaj. Postanowiłam dać Australii się zaskoczyć. W końcu to też frajda odkrywać ten egzotyczny świat samemu, nie mając w głowie lampki, zapalającej się na widok czegoś, o czym wcześniej czytało się w internecie.

I takim sposobem jestem zaskakiwana na każdym kroku.

Beach plaża Australia gold coast ocean australian sand piasekGold Coast. Ta nazwa mówi sama za siebie. Słońce, złocisty, miękki piasek i ciepły, lazurowy ocean, po którym przesuwają się spienione fale. Na plaży przystojni ratownicy, a na falach opaleni surferzy. Przez chwilę czuję się, jakbym była statystką w serialu Na wysokiej fali, tylko brakuje kamer. To wszystko dzieje się naprawdę i jest częścią codziennego życia Australijczyków.

Gold Coast jest szóstym co do wielkości miastem Australii, położonym godzinę drogi na południe od Brisbane i najpopularniejszym celem turystów z całego świata. Subtropikalny klimat sprawia, że słońce tu świeci przez około 300 dni w roku, a średnia temperatura roczna wynosi 25°C w ciągu dnia i 17°C w nocy.

 

australia lot podróżRodzina odwiozła mnie na lotnisko. Pożegnałam się, przytuliłam, popłakałam, sto razy jeszcze się odwróciłam, żeby pomachać, po czym wsiadłam do samolotu i odleciałam. Nie było łatwo patrzeć na łzy mamy, siostry, przyjaciółki, ale przecież nie wyjeżdżam na zawsze. Chyba. Tak trudno uwierzyć, że to już. Jeszcze niedawno były dwa miesiące do wyjazdu i nawet nie potrafiłam go sobie wyobrazić. Niby wiedziałam, że wszystko już załatwione, bilet kupiony, ale sama wizja była tak odległa i nieokreślona, że niemal nierealna. A teraz się urealniła. Lecę. I tak przez najbliższe 26 godzin, aż znajdę się na drugim końcu świata. W świecie moich marzeń.

Nie wierzę, że spełnianie marzeń jest takie proste i tak naprawdę zależy od jednego naszego „tak”.

róża apart naszyjnik prezent necklace

”Nauczyłem się, że niektórzy ludzie są na zawsze, a niektórzy tylko sporadycznie, i że nie mam żadnego wpływu na to, kto będzie na zawsze, a kto od czasu do czasu.” (Ignacy Karpowicz, „Gesty”)

Czasami w życiu bywa tak, że ludzie, na których najbardziej liczymy odchodzą bez słowa, nawet na sekundę nie oglądając się za siebie, a ci, od których nie oczekujemy niczego, zostają przy nas i bez względu na wszystko są, pomagając przetrwać najtrudniejsze chwile. Dzisiaj chcę podziękować osobie, która postanowiła zostać, wbrew wszystkiemu. I choć na początku nie potrafiłam tego docenić, dziś widzę, jak piękne i szczere było to, czego przy Tobie doświadczyłam.

Nauczyłeś mnie, że miłość nie polega na czułych słówkach i deklaracjach, z których przecież można się wycofać, gdy przestanie być lekko i wygodnie, lecz na ciągłej obecności, byciu tu i teraz, na dobre i na złe, gdy jestem nieznośna, egoistyczna, roztrzęsiona, wściekła i do głębi nieszczęśliwa. Gdy jestem w totalnej rozsypce i oczekuję, że znajdziesz magiczne słowa, którymi uleczysz mój ból. Gdy stawiam przed Tobą zadanie, któremu sama bym nie sprostała. Gdy oczekuję niemożliwego. Ty po prostu jesteś. I pokazujesz, że to tylko i aż tyle, ile druga osoba może dać w takiej sytuacji.

asyz assisi za co kocham wlochy italiaWłochy. Italia. Przez mieszkańców nazywana często Bel Paese, co w dosłownym tłumaczeniu oznacza Piękny Kraj. I nie zarzucajmy im pychy – skubańce mają rację! We Włoszech trudno się nie zakochać.

Pieprzona włoska rodzinka

Miłość do Włoch zaszczepili we mnie rodzice, gdy 12 lat temu pierwszy raz zabrali mnie i siostrę na zagraniczne wakacje. Włochy okazały się strzałem w dziesiątkę i od tamtej pory zostały corocznym celem wakacyjnych podróży. Oni pierwsi pokazali nam, na czym polega la dolce vita, wożąc nas po malowniczych wioskach Toskanii i zatrzymując się na zdjęcia wśród słoneczników czy na tle gajów oliwnych, w upalne dni kupując przepyszne włoskie lody, a na kolację serwując melona z prosciutto. Zawsze w drodze powrotnej nasz samochód uginał się pod ciężarem wiezionego wina, które potem przez cały rok towarzyszyło rodzinnym obiadom. To nie było trzydzieści butelek. Ani nawet pięćdziesiąt. To był hurtowy przemyt co najmniej OSIEMDZIESIĘCIU butelek wina poupychanych wszędzie. Pod nogami, z boku, pod poduszką.