jej wysokość kobieta

Nie odbierzcie mnie źle. Tak samo daleko mi do skrajnej feministki, jak do seksistki, opowiadającej się za ograniczeniem roli kobiety do roli urządzenia wielofunkcyjnego, z programem sprzątająco-piorąco-gotującym. Zwłaszcza, że u mnie samej program dość regularnie nawala. Ale trzeba to powiedzieć głośno i wyraźnie, zwłaszcza w taki dzień jak dziś.

Istnieją dziedziny, w których kobiety są lepsze. Tak samo, jak są obszary życia, w których mężczyźni radzą sobie sprawniej.

Lone Pine Koala SanctuaryLone Pine Koala Sanctuary to malowniczo położony, pierwszy i największy australijski rezerwat przyrody opiekujący się koalami. Został założony w 1927 roku, czyli zaraz po wprowadzeniu zakazu polowania na koale dla ich sierści. Początkowo był domem tylko dla dwojga z nich – Jacka i Jill, jednak obecnie można tam spotkać aż 130 tych słodkich, leniwych misiaków, wcinających nawet kilogram liści eukaliptusa dziennie.

pozostać sobą mimo wszystkoJak często rezygnujemy z czegoś, na co mamy ochotę, tylko ze względu na społeczne konwenanse i obawę przed oceną innych? Dlaczego tak rzadko pozwalamy sobie na spontaniczność i swobodę? Wzajemnie sobie wmawiamy, że pewnych rzeczy już nam po prostu nie wypada. Zamykamy się w ścisłych ramach wyznaczanych przez nasz wiek, stanowisko pracy, czy rolę społeczną. I z dnia na dzień szarzejemy, uzależnieni od swojego odbicia w oczach społeczeństwa.

Ale właściwie dlaczego? Czy czyjaś krytyka naprawdę coś zmienia?

Nie jesteśmy zupą pomidorową, żeby nas wszyscy lubili. Bo i tak nigdy nie będą. Zawsze znajdzie się ktoś, komu coś się w nas nie spodoba.

australijskie lasy deszczowe tropikalne tamborine national park rainforestAustralijskie lasy deszczowe to prawdziwa kopalnia egzotyki oraz idealna forma aktywnego spędzania czasu na świeżym powietrzu. Trasy liczą po kilka kilometrów i potrafią nieźle zmęczyć. Trzeba schodzić stromo w dół, skakać przez strumyki po śliskich kamieniach, to znów wspinać się wąskimi schodkami (taka to cywilizowana dżungla!)

Albo, jak w moim przypadku, skakać po lianach.

z depresji do szczęściaW Australii żyje się trochę na opak. To kontynent, który odwraca pory dnia, pory roku, ruch na ulicach i ruch na chodnikach. Ale co ciekawe, wywraca też światopogląd.

Kiedy trzy miesiące temu leżałam zapłakana w łóżku, złamana ilością cierpienia, które się na mnie zwaliło, pogrążona w zdiagnozowanej depresji, czująca tylko rozpacz, ból, odrzucenie i wściekłość, nijak nie umiałam wyobrazić sobie jasnej przyszłości. Mój stan był opłakany, a przebywanie w samotności niebezpieczne. Potrzebowałam ciągłej obecności kogoś bliskiego, musiałam czuć, że ktoś przy mnie jest. Męczyłam bliskich zadawanymi setki razy pytaniami bez odpowiedzi i tematami przeanalizowanymi z każdej możliwej strony.

studiowanie w AustraliiTak, jak pisałam tutaj – studiowanie w Australii znacznie różni się od systemu edukacji w Polsce. Tu już od najmłodszych lat dzieci dostają projekty i prezentacje, które mają przede wszystkim rozwijać ich praktyczne umiejętności oraz zdolności komunikacyjne. I widać to po ich stylu bycia – są otwarte, sprytne i nie wstydzą się nawiązywać kontaktów z innymi.

Tymczasem ja na zajęciach odkrywam, że turystyka to niezwykle szeroka i popularna branża w Australii, która – choć niezbyt bogata historycznie – na maksa wykorzystuje to, co dała jej natura.

A dała wiele.

odległość zbliżaObecność i bliskość. Dwie rzeczy, których każdy z nas potrzebuje. Nie da się długo wytrzymać w samotności i nawet jeśli ją sobie cenimy, prędzej czy później zaczynamy szukać kontaktu z innymi. W jakiejkolwiek formie, choćby wirtualnej. To zabawne. Niektórzy panicznie boją się być daleko od bliskich, a ja przez bardzo długi czas zwykłam powtarzać, że nie potrzebuję ludzi do szczęścia. Postrzegałam siebie jako osobę niezależną, a momentami nawet aspołeczną. Bywały okresy, kiedy unikałam towarzystwa. Zaniedbywałam rodzinę, odsuwałam się od znajomych. Na wszelkie wyjazdy jeździłam sama i widziałam w tym mnóstwo zalet. Mogłam zwiedzać tak, jak lubię, bez konieczności dostosowywania się i zmieniania planów. Jasne, czasami żałowałam, że nie mogę przeżywać tych radosnych chwil z kimś bliskim, że doświadczam ich zupełnie sama, a tak fajnie by było móc je dzielić. Ogólnie jednak mocno broniłam się przed uzależnianiem się od innych i nie pozwalałam nikomu zbytnio wpływać na moje decyzje.

Do Australii też przyjechałam z takim właśnie nastawieniem. Nie podejrzewając, że sytuacja, w której się znajdę, każe mi szybko zweryfikować moje podejście.