róża apart naszyjnik prezent necklace

”Nauczyłem się, że niektórzy ludzie są na zawsze, a niektórzy tylko sporadycznie, i że nie mam żadnego wpływu na to, kto będzie na zawsze, a kto od czasu do czasu.” (Ignacy Karpowicz, „Gesty”)

Czasami w życiu bywa tak, że ludzie, na których najbardziej liczymy odchodzą bez słowa, nawet na sekundę nie oglądając się za siebie, a ci, od których nie oczekujemy niczego, zostają przy nas i bez względu na wszystko są, pomagając przetrwać najtrudniejsze chwile. Dzisiaj chcę podziękować osobie, która postanowiła zostać, wbrew wszystkiemu. I choć na początku nie potrafiłam tego docenić, dziś widzę, jak piękne i szczere było to, czego przy Tobie doświadczyłam.

Nauczyłeś mnie, że miłość nie polega na czułych słówkach i deklaracjach, z których przecież można się wycofać, gdy przestanie być lekko i wygodnie, lecz na ciągłej obecności, byciu tu i teraz, na dobre i na złe, gdy jestem nieznośna, egoistyczna, roztrzęsiona, wściekła i do głębi nieszczęśliwa. Gdy jestem w totalnej rozsypce i oczekuję, że znajdziesz magiczne słowa, którymi uleczysz mój ból. Gdy stawiam przed Tobą zadanie, któremu sama bym nie sprostała. Gdy oczekuję niemożliwego. Ty po prostu jesteś. I pokazujesz, że to tylko i aż tyle, ile druga osoba może dać w takiej sytuacji.

To i tak o całą obecność więcej niż dostałam od człowieka, który obiecywał być.

Dziękuję.

Pokazałeś mi, co wyrażają oczy kogoś, kto szczerze się troszczy. Zbyt skupiona na swoim cierpieniu, żeby dać Ci coś w zamian, dostawałam od Ciebie więcej bezinteresownej miłości niż kiedykolwiek od kogokolwiek. Pełna akceptacja ukryta za pełnym cynizmem.

Nie byłeś cukierkowy i słodki. Często nie mieściłeś się nawet w kategorii ‘miły’. Bezceremonialnie sypałeś kąśliwymi uwagami i bez ogródek mówiłeś, co myślisz. A jednak nigdy tak, żebym poczuła się urażona. Zawsze kryła się za tym głęboka troska, szacunek i zainteresowanie. Wiem, że nigdy byś mnie celowo nie zranił.

Mogłam liczyć na szczerość w każdej sprawie. Również w kwestii pisania, a w tej jesteś dla mnie autorytetem. Gdy coś było infantylne – mówiłeś, że jest infantylne. Gdy błyskotliwe – też potrafiłeś to przyznać. Byłeś dla mnie ogromną motywacją i źródłem wiary w siebie. Dzięki Tobie przetrwałam trudne początki i uwierzyłam, że ten blog ma szansę się udać.

Za to, że nie podcinałeś mi skrzydeł, nie bawiąc się przy tym w anioła stróża – dziękuję.

Podtrzymałeś i umocniłeś we mnie wartości, w które zaczynałam wątpić. Udowodniłeś, że mogą iść w parze z rozwojem, karierą i sukcesem. Zaimponowałeś ambicją, oczytaniem i determinacją. Szeroką wiedzą na polu swoich zainteresowań. Bez zadufania i poczucia wyższości.

Bo tyle jesteśmy warci, ile potrafimy dać innym. Czasami jest to tchórzostwo, przymykanie oczu na czyjeś cierpienie i nieumiejętność wzięcia odpowiedzialności, czasami zaś dobro, piękno, troska i światło.

Niektórzy odcinają ważne osoby, jak gdyby nigdy nic nie znaczyły. Odchodzą i mają gdzieś, co dalej się z nimi dzieje. Niektórzy za to umieją pożegnać się z klasą i zadbać o tych, którzy odegrali w ich życiu ważną rolę.

Jedni potrafią dać całe nic. Inni wszystko.

Witaj w drugiej grupie.

Dziękuję.