życie w australii australian postcards sheila slangŻycie w Australii zaskakuje. Jestem tu zaledwie dziesięć dni, ale już kilkadziesiąt razy szeroko otworzyłam usta ze zdziwienia na australijską rzeczywistość. Przyznam bez bicia, że niezbyt pilnie się przygotowałam do tej podróży. Wszystko, co w związku z nią robiłam, odbywało się raczej spontanicznie – wybór miasta, college’u, kursu – co się do mnie uśmiechnęło, to brałam, bez głębszego analizowania. Jedynym kryterium wziętym przeze mnie pod uwagę była pogoda, która na przykład w Melbourne jest bardzo kapryśna i zmienia się nawet kilka razy w ciągu dnia. Zazwyczaj przed każdą wyprawą sporo czytam o miejscu, do którego się udaję, jednak tym razem pomyślałam, że będę miała na to dużo czasu tutaj. Postanowiłam dać Australii się zaskoczyć. W końcu to też frajda odkrywać ten egzotyczny świat samemu, nie mając w głowie lampki, zapalającej się na widok czegoś, o czym wcześniej czytało się w internecie.

I takim sposobem jestem zaskakiwana na każdym kroku.

1. Ciekawostka dla pasjonatów nocnego nieba.

W Australii widać zupełnie inne gwiazdy niż w Europie. Nie ma tutaj Wielkiego Wozu ani Gwiazdy Polarnej. Jest za to Krzyż Południa, czyli pięć gwiazd w kształcie krzyża chrześcijańskiego. To najmniejszy gwiazdozbiór południowego nieba, znajdujący się na pasie Drogi Mlecznej, jednak dość łatwo dający się znaleźć. Jest bardzo ważny dla wielu mieszkańców południowej półkuli − widnieje na flagach Australii, Papui-Nowej Gwinei, Nowej Zelandii, Samoa i Brazylii. Pomaga też wskazać południe.
Jak to zrobić? Przedłużamy pięciokrotnie dłuższe ramię Krzyża, szukamy trochę niżej dwóch wskazujących gwiazd (the Pointers), dzielimy odległość między nimi na połowę i prowadzimy kolejną linię. Poniżej miejsca przecięcia znajduje się Biegun Niebieski (południowa oś świata), która wyznacza południe. Dla ułatwienia zrobiłam obrazek 😀 Widzicie na fladze Krzyż?życie w australii southern cross krzyż południa

2. Plaga białych samochodów

Praktyczne rozwiązanie na upały. Biała karoseria nie nagrzewa się tak szybko, dlatego w Australii ten kolor samochodów zdecydowanie dominuje.życie w australii białe samochody

3. Już o 19 jest ciemno, a słońce gaśnie w ciągu kilku minut.

Napisałam „gaśnie”, bo w Australii nie doświadczymy długich, romantycznych zachodów słońca. Ono po prostu się wyłącza, jak światło. Pstryk, i już jest ciemno. Jest to trochę kłopotliwe, bo ludzie dostosowują się do rytmu natury, w związku z czym wszelkie imprezy i spotkania towarzyskie zaczynają się i kończą dużo wcześniej niż w Polsce. Nawet wesela trwają tylko do północy!życie w australii zachód słońca Australia sunshine coast

4. O 19 nie tylko słońce się chowa. Ludzie też. Życie w centrum miasta zamiera.

W tygodniu ulice pustoszeją właściwie od razu po godzinie końca pracy, czyli po 17. Centrum Brisbane jest skupione nad rzeką − to tam stoją wszystkie wysokie biurowce, szpital i inne główne miejsca zatrudnienia. Cała reszta miasta to niskie domki, zieleń i ogólny klimat przedmieścia. Po pracy ludzie szybko wracają do swoich domów, kawiarnie i lokale z jedzeniem są zamykane, a o 21 ma się wrażenie jakby był środek nocy. Nie za bardzo jest co robić.

W weekendy sytuacja trochę ulega zmianie, ludzie spotykają się w barach i restauracjach, ale wciąż miasto o 22 jest przeraźliwie puste.

życie w Australii Brisbane skyline wieżowce
5. Jeszcze raz ludzie.

Ma się wrażenie, że jest ich tu strasznie mało. Nawet w głównych punktach miasta, w godzinach szczytu nie ma nigdy tłumów, a przynajmniej nie takich, do jakich przywykłam w Warszawie. Dzięki temu przyjemnie się fotografuje − nie trzeba zbyt długo czekać na ujęcie bez drugoplanowych osób.

Na zdjęciu główny plac Brisbane o 18. Zobaczcie, jak pusto.życie w Australii Brisbane centre centerżycie w Australii Brisbane main square

6. Architektura i czystość miasta

Wszystkie budynki są nowoczesne, oszklone i błyszczące. Miasto pachnie świeżością. Całe centrum Brisbane jest tak czyste i nowe, że czasami aż czuję się trochę nienaturalnie − jakby cała przestrzeń publiczna była rezerwatem przyrody, w którym nie wolno palić, kruszyć jedzeniem, a nawet chodzić w butach 😉życie w Australii Brisbane South Bank

7. A skoro jesteśmy przy paleniu

Z ciekawości zawsze porównuję ceny papierosów za granicą, ale tutaj W OGÓLE nie mogłam ich znaleźć. Zaglądałam do wszystkich kiosków i sklepów, które wyglądały, jakby mogły sprzedawać wyroby tytoniowe, jednak nigdzie ich nie było. Już zaczęłam przypuszczać, że faktycznie Brisbane to jeden wielki rezerwat, w którym żyje się nienaturalnie czysto i zdrowo, aż nagle zobaczyłam dwie palące kobiety. Nie wytrzymałam i podeszłam, pytając, gdzie kupiły fajki. Wskazały sklep na rogu, który odwiedziłam wcześniej co najmniej trzy razy. Wróciłam po raz czwarty. Przyjrzałam się i dopiero wtedy znalazłam.życie w australii papierosy gdzie znaleźć

A ceny szalone − 90 złotych za paczkę.

życie w australii gdzie znaleźć papierosy

8. Domy

Podpierane na wysokich palach, mających chronić przed zalaniem. Są tu takich setki.

życie w australii queensland house australijski dom

9. Mnogość zwierząt, żyjących w pobliżu domu i moja reakcja na nie

Już od 4 rano budzą mnie dziesiątki ptasich głosów, koło 7 do ogródka przylatują na śniadanie kolorowe papużki, a po kafelkowej podłodze biegają 30-centymetrowe jaszczurki. Wieczorem pojawiają się gekony − mniejsze jaszczurki, chodzące z kolei po suficie i żywiące się jadowitymi pająkami (to duży plus, bo jedno zmartwienie odpada). W nocy mama possum przemyka między nogami ze swoim maleństwem na plecach, a w moim pokoju w najlepsze harcują karaluchy wielkości dłoni. Jest wesoło. Sama się sobie dziwię, że nie krzyczę przeraźliwie na widok żadnego z tych stworków, a nawet staram się z nimi zaprzyjaźnić.

życie w australii possum australiażycie w australii jaszczurka australia home lizard

10. Vegemite

Czyli kwaśno-słony, czarny smar na kanapki, zrobiony z wyciągu z drożdży z warzywami i przyprawami. Uwielbiany przez dzieci i bogaty w witaminy z grupy B.
Smak ma naprawdę specyficzny. Tylko za pierwszym razem mi posmakował, ale przypuszczam, że dlatego, iż chwilę wcześniej jadłam ogórki kiszone i miałam zmieniony smak. Przy kolejnej degustacji już go nie mogłam przełknąć.vegemite życie w australii

Na dzisiaj to tyle 🙂 Kolejna porcja australijskich ciekawostek już niebawem! Zostańcie ze mną ❤

  • Wpadłam na Twojego bloga bo zaciekawiłaś mnie nazwą 😀 Zawsze się interesowałam jak to jest żyć w ‚innym świecie’ no i mam. Nie potrafiłabym się chyba przestawić na ten tryb życia 😀

    • To prawda, jest zupełnie inaczej i nie do wszystkiego jeszcze umiem się przyzwyczaić 😁 Australia to dobre doświadczenie na jakiś czas, ale czy na zawsze- zobaczymy 😉

  • Monika S

    Nie mogłabym ścierpieć tych karaluchów – podziwiam. 😉
    Zrobiłaś dobre wrażenie na mnie i zostanę tu na dłużej.

    zapraszam do siebie KLIK

  • Dominika Turek

    Łaał !
    Tak bardzo Ci zazdroszczę !
    Australia również jest moim marzeniem , a dzięki Tobie mogę chociaż troszkę zobaczyć jak tam jest, dziękuję ! :))
    keep writing !
    I jeszcze więcej snapów , bo są cudowne ! 🙂
    Imienniczka pozdrawia z Wrocławia c:

    • Bardzo się cieszę, zapraszam na kolejne wpisy i również serdecznie pozdrawiam! 🙂