Jacy są AustralijczycyJacy są Australijczycy – na co dzień i w kontaktach z innymi? Jakie mają przyzwyczajenia, sposób bycia? Kto płaci na randkach, do której trwają wesela, w czym chodzą do restauracji, a w czym do opery, jak wyglądają imprezy urodzinowe i jakiej kuchni warto spróbować, a której lepiej unikać – zobaczcie, co do tej pory odkryłam 😃

Mieszkam tu już dwa miesiące i coraz bardziej oswajam się z australijskim sposobem bycia. Spotykam Australijczyków, staram się spędzać z nimi sporo czasu i jak najlepiej poznać ich styl. A prezentuje się on następująco.

Do restauracji w japonkach

Kilka dni temu byłam świadkiem rozmowy australijskich znajomych, z którymi szłam na kolację do dość eleganckiej indyjskiej restauracji.

Stirling:  Ja zakładam buty.
Andy:  Co?! Idziesz w butach? Czemu nie w japonkach?
Sophie:  Ja idę w japonkach.
Andy:  Idziesz w japonkach? To dobrze, ja też.

I poszli. W tych samych japonkach, w których w weekend byli na plaży 😃 A do japonek ładna, wyjściowa sukienka. A w drodze do restauracji para spacerująca po ulicy zupełnie boso. Witamy w Australii.

Do opery w krótkich spodenkach i plażowym kombinezonieJacy są Australijczycy

O ile restaurację byłam w stanie zrozumieć, o tyle w operze siedziałam z rozdziawioną gębą i szeroko otwartymi oczami. Słowo daję, że jedynym mężczyzną w garniturze był koncertujący tego wieczoru Vengerov. Cała reszta przyszła ubrana nadzwyczaj casualowo – szorty, koszula w kratkę z krótkim rękawem, lekka plażowa sukienka albo kolorowy, przewiewny kombinezon. Dobrze, że posłuchałam swojej intuicji i nie założyłam szpilek i sukienki, w której chodziłam do warszawskich teatrów, bo byłabym jedyną tak ubraną osobą.

Co ciekawe, opera była bardzo nowoczesna i elegancka, podobnie jak bar z alkoholami, które cieszyły się dużą popularnością. Podczas przerwy każdy zakupił sobie lampkę wina, stanowiącą chyba jedyny atrybut elegancji 😉 Chociaż nie, były jeszcze korale i naszyjniki. Jak się później dowiedziałam, dla Australijek codzienny strój nabiera elegancji, gdy doda się do niego jakiś naszyjnik. A mężczyźni garnitury noszą tylko do pracy. Opera to miejsce, w którym można zrzucić z siebie korporacyjny gajerek i przyodziać luźną koszulę na krótki rękaw.

Styl ubierania Australijczyków to temat na osobny post 😃 Już nie raz zostałam zaczepiona w sklepie czy na ulicy pełnym podziwu komentarzem, iż wyglądam bardzo europejsko. I faktycznie, tutejsze sklepowe ubrania są w zupełnie innym stylu. Powiedziałabym, że często bez gustu, ale to może kwestia przyzwyczajenia.

Podczas koncertu ludzie reagowali bardzo żywo. Jedna pani w rzędzie przede mną wydawała co chwilę głośne okrzyki zachwytu, inna – kilka siedzeń obok – najwyraźniej przeżywała orgazm. Chociaż nie powiem, sama słuchałam jak zaczarowana, będąc pod wrażeniem techniki i melodyjności Vengerova – w końcu to jeden z najwybitniejszych współczesnych skrzypków na świecie. I pomyśleć, że jeszcze w październiku widziałam go w Poznaniu jako przewodniczącego jury Konkursu Wieniawskiego.

Tu bisował aż cztery razy, a na koniec koncertu zamiast kwiatów dostał butelkę whisky.

Randka lub urodziny – każdy płaci za siebie

Żegnaj polska szarmanckość, żegnajcie gentlemeni. W australijską kulturę wpisana jest zasada, że na randce każdy płaci za siebie. Podobnie z urodzinami – nie przynoś żadnego prezentu, bo wystarczającym prezentem jest Twoja obecność, ale jeśli spotykacie się w jakimś lokalu – przygotuj się na opłacenie swojego rachunku.

Restauracyjna obsługaJacy są Australijczycy

W Australii serwis to tak naprawdę zgaduj-zgadula. Nie wiesz, czy ktoś podejdzie do stolika, czy musisz złożyć zamówienie przy kasie. Podobnie z rachunkiem. Nawet w dobrych restauracjach często po kolacji, żeby zapłacić, trzeba samemu podejść do kasy.

Raz na zajęciach rozmawialiśmy o różnicach kulturowych między naszymi krajami a Australią i słuchałam, jak kolega z Wenezueli skarżył się na obsługę – że kelnerzy rzadko podchodzą do stolika, nie interesują się klientem, a za rachunek trzeba płacić przy kasie. I tego samego dnia przekonałam się o tym na własnej skórze. Poszłam na obiad do ładnie wyglądającej, dużej restauracji (patrz: zdjęcie), w której kilka kroków ode mnie pani kelnerka myła szybę w drzwiach. Spojrzała na mnie, skończyła swoje zajęcie i wróciła za kasę. Czekam, może za chwilę podejdzie przyjąć zamówienie, ale nie. Nikt do mnie nie podchodzi, więc idę sama. Zamawiam lampkę wina i smażone w cieście kalmary. Wino nalewa mi na ladzie, po czym dobrotliwie dodaje, że resztę zamówienia przyniesie mi do stolika. Doprawdy, doceniam gest uprzejmości, nie trzeba było. Mogłam przecież sama sobie przynieść. A nawet usmażyć.Jacy są Australijczycy

Cześć, jak się masz. Pytanie retoryczne.

”Hi, how are you.” Wszędzie, w każdym miejscu. Wymawiane zawsze w ten sam sposób – nie jak pytanie, a jak zdanie twierdzące – jednym ciągiem i jednobarwnym głosem. Za każdym razem ogarnia mnie chwila konsternacji, bo nie wiem, czy mam odpowiadać, czy przejść od razu do zakupów, skoro i tak ton pytania nie wskazuje na zainteresowanie odpowiedzią. Jest zadawane mechanicznie i bardzo retorycznie, choć z tego, co widzę, lokalni ludzie odpowiadają.

Ja mimo wszystko wolę nasze polskie ”W czym mogę pomóc?”

Wesela kończą się o północy

Wynająć lokal za kilkadziesiąt tysięcy dolarów na 6 godzin przyjęcia? W Australii to norma. Wesela kończą się o północy, odbywają się w zwykłych restauracjach (nie tak jak u nas w dużych salach weselnych) i nie są nawet w połowie tak huczne jak nasze polskie wesela.

Kuchnia włoska? Nawet obok włoskiej nie stała

Przepraszam, ale muszę. Jako wielbicielka wszystkiego, co prawdziwie włoskie, miałam ogromne obawy, gdy ze znajomymi wybraliśmy się na kolację do australijskiej ”włoskiej” restauracji, w której jedyną namiastką włoskości okazał się kelner-Włoch i importowane włoskie piwo.

Cała reszta była bardzo australijska 😉 Carbonara – choć smaczna – nijak nie przypominała tej, którą możemy dostać w Italii. Po pierwsze dlatego, że makaron wręcz pływał w śmietanie. A po drugie dlatego, że nawet nie był al dente (błąd kardynalny, egzamin oblany). Konsystencją przypominał niestety kluski wrzucone do zupy.

Gdy po wizycie ugotowałam im makaron al dente, stwierdzili, że jest niedogotowany i nigdy takiego nie jedli. Ale, jak to się mówi, co kraj, to obyczaj…

Za to warto spróbować sushi. Gdziekolwiek, bo znajdziemy je na każdym rogu. Gotowe, świeże rolki, w dziesiątkach kompozycji. Tańsze niż chleb tostowy w dyskontowych sklepach. Świetne jako przekąska na lunch albo szybki i tani obiad.Jacy są Australijczycy

Podobnie jak inne azjatyckie dania. Ta kuchnia tutaj jest bardzo dobra. Wszelkie japońskie restauracje są tanie i smaczne, a wynika to z bliskiej odległości między tymi krajami. Łatwiej tu spotkać rodzimych Japończyków, którzy już w dorosłym wieku emigrowali do Australii, przywożąc do niej swoją kuchnię – oryginalne przepisy i smaki, niż Europejczyków, którzy mają europejskich przodków, ale nigdy w Europie nie byli.

Na zdjęciu tradycyjna japońska pizza „okonomiyaki” zrobiona z jajek, mąki, kapusty, sera i kawałków wołowiny, chociaż może się tam znaleźć wszystko, całość można przetłumaczyć jako „smaż, co chcesz”.

A Wy, na co zwracacie największą uwagę podczas zagranicznych podróży? Podzielcie się swoimi obserwacjami i przemyśleniami 😃 Do usłyszenia!