bywam życiowym przegrywem

Chyba każdy z nas miewa chwile, w których czuje się beznadziejny, bezwartościowy, niekochany i nikomu niepotrzebny. Kiedy nawet czekolada traci swą magiczną moc, a internetowe memy o no-life′ach i wiecznych singlach zamiast śmieszyć doprowadzają do łez. Obserwujemy wirtualne życie innych i widzimy, że ten dostał dobrą pracę, tamten ukończył piąty kierunek studiów, ta się szczęśliwie zakochała, a tamci znowu wyruszyli w daleką podróż. Wszystkim się układa, wszyscy odnoszą sukcesy, tylko Twoje życie jest jakieś takie bezbarwne i nijakie.

Dobrze wiesz, że tak nie jest. W rzeczywistości życie większości z nas jest dość monotonne. Po prostu niechętnie się do tego przyznajemy. Lubimy dzielić się naszym szczęściem i nie ma w tym nic złego, jednak często prowadzi to do tworzenia pewnej iluzji. I nagle wszyscy żyjemy w niemal bajkowym świecie – bez porażek i życiowych trudności. A jedynym miejscem, gdzie możemy przyznać się do błędów są Anonimowe Wyznania.

Dlatego wśród lawiny szczęśliwych postów, świątecznych zaręczyn i pięknych zdjęć spod idealnie kolorowej choinki, nadchodzę ja – perfekcyjna ofiara losu – by Was podnieść na duchu i powiedzieć, że nie jesteście sami.

1. Zacznijmy od świąt. Narzekacie, że się przejedliście? Nawet nie wiecie, jak Wam zazdroszczę.

Przed wylotem do Australii musiałam mieć wyrwaną przynajmniej jedną ósemkę. A ponieważ czasu, jak i chętnych do zabiegu przed świętami – mało, dostałam super termin – 2 dni przed Wigilią. Nieświadoma konsekwencji tej decyzji, dziarsko ruszyłam na zabieg. Na początku wszystko fajnie. Znieczulenie, coś tam wierci, nic nie boli, dzielna Domi. Nie może być przecież tak źle.

Otóż mogło. I było. Jak tylko odeszło znieczulenie.

Ból rozrywał mi szczękę, spuchłam jak chomik, nie mogłam mówić i co najgorsze – przez kilka godzin mocno krwawiłam. Po porannym zabiegu do końca dnia zjadłam tylko antybiotyk, trzy Ketonale i łyżeczkę jogurtu. Byłam tak osłabiona, że w pewnym momencie zakręciło mi się w głowie, zrobiło ciemno przed oczami, a z twarzy odpłynęła cała krew. Sytuacja powtórzyła się kilka razy i w końcu wylądowałam w środku nocy w szpitalu z ciśnieniem 80/40 i nogami jak z galarety.

Na zatamowanie krwawienia dali mi gazik z adrenaliną, jednak została jeszcze kwestia przywrócenia mnie do żywych, czyli kroplówka. I tu mój hipochondryczny umysł pomknął jak szalony.
Igła.
Rękawiczki lekarza.
Zarazki.
W końcu mało ludzi zostało zarażonych czymś w szpitalach?

Ja:  Przepraszam, ale czy to wszystko na pewno jest sterylne?
Lekarz:  Na pewno.
Ja:  Tylko te rękawiczki to już chyba średnio…
Lekarz:  Te rękawiczki to mają chronić MNIE przed panią.

Ups. No dobra. To proszę działać.

Moje pobożne życzenia nie spełniły się i przy świątecznym stole wciąż mogłam otworzyć buzię zaledwie na centymetr i zjeść co najwyżej barszcz z uszkami, tyle że bez uszek. Cały czas wyglądając jak chomik.

Żadnych świątecznych selfie, bo siniak koloru fioletowo-czerwono-zielono-żółtego, żadnej frajdy z jedzenia, zero alkoholu, bo antybiotyk, trochę przegrałam.

2. Kolejna sytuacja. Rozmowa z mamą.

M: Jakie plany na Sylwestra?
Ja: Szlafrok, łóżko, jedzenie.
M: Znowu?! Nawet nie chcę cię widzieć w domu. Idź na imprezę, jedź za granicę, zrób coś.

Niee… No co ty, mamo. Weź się, mamo.

3. Nawet młodsza siostra nazywa mnie ”kupką nieszczęścia”, a rodzina jej chłopaka już przy pierwszym spotkaniu ochoczo podjęła tę ksywkę, dziwiąc się, jak bardzo do mnie pasuje.

4. Wyglądam tak smętnie, że baristka w Coście daje mi potrójną porcję karmelków i syropu na osłodę życia, a jakiś pan-śmieszek, przechodzący z ukochaną obok mojego stolika, pyta, czy przyjemnie się pije kawę w pojedynkę.

– Proszę mnie nie dołować, jestem po rozstaniu – odpowiadam, obserwując jego zmieszaną minę.

5. Nie Ty jedna wkraczasz w nowy rok jako singielka. Wygrywasz, jeśli nie masz złamanego serca.

Gwarantuję Ci, że wszystko ma swoje blaski i cienie. Tylko te drugie mniej chętnie ujawniamy. Także, głowa do góry – nas, przegrywów jest więcej niż Ci się wydaje, ale i nas w końcu los połaskocze po brzuszku.

  • Runa

    Czekam na dalsze wpisy :3

  • Agata

    Świetny blog, wciągnęły mnie Twoje wpisy ;o ! Zostaję tu na dłużej! ;))

    • Czuj się jak u siebie 😀 ❤

  • Life Huntress

    Świetny blog, super piszesz, cieszę się, że na niego trafiłam 😀 też mam swojego 😉 mega trafiłaś do mnie tym wpisem, chyba myślimy podobnie. Pozdrawiam :*