Wielka Rafa KoralowaWielka Rafa Koralowa do tej pory kojarzyła mi się tylko z lekcjami geografii w gimnazjum. Obok angielskiego był to w tamtym czasie mój ulubiony przedmiot i wiedzę z niego chłonęłam jak szalona. Jednym z działów, który bardzo mi zapadł w pamięć był właśnie ten o Australii i ciągnącej się wzdłuż jej północno-wschodniego wybrzeża Wielkiej Rafie Koralowej – wtedy tak odległej i nieosiągalnej, a przy tym tak fascynującej. Pamiętam też wizytę rodziny z Australii, podczas której wujkowie opowiadali jak zabrali moje 16/17-letnie wtedy kuzynki na nurkowanie w Rafie. W mojej nastoletniej głowie się to nie mieściło. Dziewczyny były zaledwie dwa lata starsze i miały moje marzenia na wyciągnięcie ręki. Świat oddalony o tysiące kilometrów. Egzotyczny, bajecznie kolorowy, prawie nierealny.
Aż nadszedł dzień, w którym i ja skoczyłam do lazurowej wody, ubrana w profesjonalny zestaw nurka, z ciężką, metalową butlą z tlenem na plecach i w towarzystwie kolorowych ryb, małych rekinów oraz żółwi, popłynęłam na samo dno, płetwami niemalże dotykając Rafy…

Ciężko opisać to uczucie. Dlatego zacznijmy od początku.

Na zwiedzenie Cairns miałam cztery dni, po brzegi wypełnione wycieczkami i zwiedzaniem. Rejs po Rafie był pierwszy. Miałam niesamowite szczęście z pogodą, bo choć w Australii jest teraz środek zimy, temperatura w Cairns wynosi około 26°C i tyle też było tego dnia. W ogóle był to najcieplejszy i najbardziej słoneczny dzień ze wszystkich moich czterech.

Rejs odbywał się na nowoczesnym, kameralnym statku wyposażonym w bar z bufetem oraz otwarty pokład, na którym można się było opalać i wysuszyć to, co przemokło przy nurkowaniu. Wypływaliśmy o 8 rano. Zaraz po wejściu na pokład czekał na nas słodki poczęstunek z kawą i herbatą, ciekawa lekcja o podwodnych organizmach, które prawdopodobnie spotkamy na dnie Rafy i przesympatyczne towarzystwo instruktorów.

Wielka Rafa Koralowa

Wielka Rafa KoralowaWielka Rafa Koralowa

Na pełne nurkowanie zapisałam się w ostatniej chwili (pierwotnie planowałam tylko snorklować tuż pod powierzchnią). Przy nurkowaniu schodziliśmy na samo dno, czyli jakieś 10 metrów. Trochę się bałam dyskomfortu w uszach i tego, że trafię na pechową butlę, w której nagle zabraknie tlenu ( 😀 ), ale mimo to stwierdziłam, że spróbuję.

Zapisałam się, przeszłam teoretyczny instruktaż, założyłam piankę, maskę, płetwy, kilkukilogramową butlę z tlenem i stanęłam na krawędzi łodzi, którą przypłynęliśmy. Instruktor już czekał obok, żeby mnie wrzucić do wody, ja miałam tylko zrobić duży krok. I nagle chwila paniki. Oczami wyobraźni widzę, jak ta butla ciągnie mnie na samo dno. Tyle będzie z mojego nurkowania – pomyślałam i … już leciałam do wody. Zadziwiająco ciepłej i przyjemnej. Po chwili wypłynęłam i złapałam się linki, przy której czekał na mnie instruktor. „Pamiętaj, żeby oddychać, pamiętaj, żeby oddychać.” Nie przez nos, idiotko, nos masz przecież zatkany. Z ekscytacji lekko mi się zakręciło w głowie, ale powtarzałam sobie, że to jedyna taka okazja w życiu. Jedna dziewczyna z mojej trzyosobowej grupy chwilę potem zrezygnowała, zostałyśmy we dwie. Powtórzyłyśmy pod wodą znaki komunikacyjne oraz triki na opróżnianie maski z wody i popłynęłyśmy na dno.

Tam naprawdę wszystko żyje! Koralowce, rybki, rekiny, żółwie… Przepływają Ci tuż przed nosem jakby Cię nie zauważały. Na te kilkadziesiąt minut stajesz sie częścią podwodnego świata. Musisz jedynie uważać, żeby nie dotknąć Rafy, bo umiera i nie podrapać sobie kolan o tę już umarłą.

Wielka Rafa Koralowa

Wielka Rafa KoralowaWielka Rafa KoralowaWielka Rafa KoralowaWielka Rafa KoralowaWielka Rafa KoralowaWielka Rafa KoralowaWielka Rafa Koralowa

Coś pięknego, świat jak z bajki „Gdzie jest Nemo”… Po pierwszym nurkowaniu łódka zabrała nas w inne miejsce Rafy, gdzie chętni (niestety za ponowną opłatą) mogli nurkować jeszcze raz, a reszta miała do dyspozycji darmowy sprzęt do snorkellingu.

Wielka Rafa Koralowa

Snorkelling to pływanie po powierzchni z rurką wystającą nad wodę, przez którą można cały czas oddychać. Jeśli ktoś umie wstrzymać na dłużej oddech, może oczywiście nurkować głębiej, ale wtedy polega się tylko na swoich płucach, zimnej krwi i umiejętnościach.

Drugie miejsce okazało się jeszcze lepsze, bo Rafa była tuż pod powierzchnią. Płynęło się może z 20 centymetrów nad nią, niemal szorując nogami po ostrych koralowcach. Teraz się śmieję, ale w momencie, gdy jedyną drogą do statku było przepłynięcie tuż nad nią, z paniki próbowałam latać nad wodą, machając jak głupia płetwami w powietrzu. Był ten moment grozy, gdy do statku jakieś 15 metrów, prąd, znoszący w przeciwną stronę a wszędzie wokół, tuż pod kolanami ostra rafa. I żadnego instruktora w pobliżu, bo na snorkelling wypuścili nas indywidualnie.

Ale przeżyłam i zdecydowanie było warto! Dostałam certyfikat ze scuba diving, spędziłam przyjemny dzień w sympatycznym towarzystwie i pierwszy raz w życiu opaliłam się w środku astronomicznej zimy 😉 Zdecydowanie moja najlepsza (do tej pory) australijska przygoda Wielka Rafa KoralowaWielka Rafa KoralowaWielka Rafa Koralowa do tej pory kojarzyła mi się tylko z lekcjami geografii w gimnazjum. Obok angielskiego był to w tamtym czasie mój ulubiony przedmiot i

  • Nioue

    Zdjęcia niesamowite. I gdy czyta się opis to ma się wrażenie jakby się samemu tam było! Proszę o więcej takich wpisów 🙂