Jak spędzić kilka dni w Cairns - sprawdzone pomysły na zwiedzanie CairnsDziś przenieśmy się jeszcze raz do Cairns, które miałam okazję zwiedzić na początku czerwca. Opowiem Wam, co robić, co zwiedzić, i jak zaplanować kilkudniowy pobyt w tym mieście. Ja spędziłam tam raptem pięć dni – fakt, że wyjątkowo intensywnych, ale też w zupełności wystarczających na zobaczenie głównych atrakcji.

literackie propozycje na jesienne wieczoryBrisbane od dwóch dni tonie w deszczu, a prognozy zapowiadają, że nie zmieni się to aż do końca tygodnia. Temperatura w ciągu zaledwie jednej nocy spadła z 35 do 16 stopni, niebo się zachmurzyło i za oknem momentalnie zrobiło się zimno, ponuro i iście październikowo. Choć tutaj trwa już astronomiczna wiosna, mnie ogarnął nastrój polskiej późnej jesieni. A tę, trzeba wiedzieć, od małego darzę najszczerszą miłością. Kocham jesienną nostalgiczną aurę i wszystko, co się z nią wiąże: dogasające powoli promienie słońca w kolorze ciepłego złota, spadające liście za oknem, babie lato, ostatnie wycieczki rowerowe, grzybobranie, czerwony płaszcz, którego od lat nie zamieniam na żaden inny, odgłos deszczu bębniącego o szyby, no i przede wszystkim spadające kasztany, które w dzieciństwie były dla mnie oznaką zbliżających się urodzin. Zbierałam ich cały worek, po czym połowę oddawałam babci, bo wiedziałam, że też je lubi.

Co robić w BrisbaneBrisbane – w porównaniu z Sydney i Melbourne – uchodzi raczej za spokojne miasto. Kawiarnie zamykane są najpóźniej o 17, a ci, którzy lubią sobie zjeść w środku nocy (witajcie w klubie!) muszą się liczyć z tym, że po 22 oferta gastronomiczna ogranicza się do kilku pizzerii Domino’s, jednej naleśnikarni w centrum miasta i dobrze nam znanego pana McDonalda. Retirement village – „wioska emerytów” – jak to zgrabnie określiło pewne małżeństwo, znajdujące się któregoś wieczoru w tej samej sytuacji, co ja. Najbardziej turystyczna, widokowo najładniejsza część miasta, ciągnąca się wzdłuż rzeki ulica pełna restauracji, fast foodów, klimatycznych pubów i kafejek, godzina 21:58, a nam wszystko zamykają przed nosem. No cóż, do tematu jedzenia w Brisbane jeszcze wrócimy (dzisiaj i tak już wszystko pozamykane), dlatego zobaczmy lepiej, co robić w Brisbane, które wcale jednak takie nudne nie jest! Gotowi na wycieczkę w moje ulubione miejsca?

Jak żyje się w Australii - australijski rząd i jego metodyPrzyznajmy szczerze, że nasz rodzinny kraj – choć piękny – nie sprzyja łatwemu życiu. Wiem, że dla wielu z nas, wychowanych i przyzwyczajonych do polskich, często brutalnych realiów, gdzie rząd średnio wspiera obywateli, rzadko sprawdzając się w roli opiekuna, a ludzie przyzwyczajeni są do konieczności samodzielnego dbania o siebie i życia pod stromą górkę, rzeczywistość, którą zaraz opiszę może się wydać przejaskrawiona i nierealna. Ale wierzcie mi – ani trochę nie przesadzam. Jak żyje się w Australii? Przygotujcie się na opis świata, który i mnie zszokował.

Australijski rząd naprawdę troszczy się o swój kraj i jego obywateli. Oto sposoby, w których ta troska się przejawia.

życia w AustraliiCzas nieco zatrzeć cukierkowy i wyidealizowany obraz mojego życia w Australii, który może wyłaniać się z postów publikowanych przez mnie na Facebooku.

Z odległości kilkunastu tysięcy kilometrów, przefiltrowana przez obiektyw aparatu, Australia może wydawać się istnym rajem. Od lat przoduje w wielu rankingach jako najlepsze miejsce do życia i rzeczywiście nie można odmówić jej wysokiego standardu. Jednak jak wszystko na tym świecie – ma też swoje cienie.

Wielka Rafa KoralowaWielka Rafa Koralowa do tej pory kojarzyła mi się tylko z lekcjami geografii w gimnazjum. Obok angielskiego był to w tamtym czasie mój ulubiony przedmiot i wiedzę z niego chłonęłam jak szalona. Jednym z działów, który bardzo mi zapadł w pamięć był właśnie ten o Australii i ciągnącej się wzdłuż jej północno-wschodniego wybrzeża Wielkiej Rafie Koralowej – wtedy tak odległej i nieosiągalnej, a przy tym tak fascynującej. Pamiętam też wizytę rodziny z Australii, podczas której wujkowie opowiadali jak zabrali moje 16/17-letnie wtedy kuzynki na nurkowanie w Rafie. W mojej nastoletniej głowie się to nie mieściło. Dziewczyny były zaledwie dwa lata starsze i miały moje marzenia na wyciągnięcie ręki. Świat oddalony o tysiące kilometrów. Egzotyczny, bajecznie kolorowy, prawie nierealny.
Aż nadszedł dzień, w którym i ja skoczyłam do lazurowej wody, ubrana w profesjonalny zestaw nurka, z ciężką, metalową butlą z tlenem na plecach i w towarzystwie kolorowych ryb, małych rekinów oraz żółwi, popłynęłam na samo dno, płetwami niemalże dotykając Rafy…